ROZANIEC TAJEMNICE RADOSNE
- ZWIASTOWANIE
(z “Królowa Nieba w królestwie Woli Bożej”, dzień 19)
Niepokalana Królowa do Luisy: Twoja Mama czuła się rozpalona miłością. Powtarzając echem miłość mojego Stwórcy, chciałam utworzyć jedno morze miłości, żeby Słowo mogło w nie zstąpić, [tutaj] na ziemi. Moje modlitwy były nieustające. Gdy się modliłam w swoim pokoiku, przyszedł anioł, wysłany z Nieba jako posłaniec wielkiego Króla. Stanął przede Mną i składając Mi pokłon, pozdrowił Mnie: „Bądź pozdrowiona, o Maryjo, nasza Królowo, Boży FIAT napełnił Cię łaską. Wypowiedział już swój FIAT, bo chce zstąpić. Jest tuż za mną, ale pragnie Twojego FIAT, aby dopełnić swojego”. Na tak wielką zapowiedź, tak bardzo przeze Mnie upragnioną (nigdy nie sądziłam, że to Ja jestem tą wybraną), zdumiałam się i zawahałam przez chwilę, ale anioł Pana powiedział do Mnie: „Nie lękaj się, nasza Królowo, znalazłaś łaskę u Boga, zwyciężyłaś swojego Stwórcę. Wypowiedz więc swój FIAT, aby dopełnić zwycięstwa”. Wypowiedziałam FIAT. Co za wspaniałości! Dwa FIAT się stopiły i Boże Słowo we Mnie zstąpiło. Mój FIAT, posiadając tę samą wartość co Boży, z ziarenka mojego człowieczeństwa utworzył maleńkie człowieczeństwo, które miało zawrzeć w sobie Słowo. I tak dokonał się wielki cud Wcielenia.
2. NAWIEDZENIE
(z “Królowa Nieba w królestwie Woli Bożej”, Medytacja(dodatek) 32)
Opuściłam Nazaret w towarzystwie św. Józefa. Stawiłam czoła długiej drodze i pokonałam góry, aby odwiedzić w Judei Elżbietę, która będąc w podeszłym wieku, w cudowny sposób stała się matką. Udałam się do niej nie dlatego, żeby złożyć jej zwykłą wizytę, ale dlatego że gorąco pragnęłam zanieść jej Jezusa. Pełnia Łaski, Miłości i Światła, którą w sobie odczuwałam, popychała Mnie, abym zaniosła stworzeniom i stukrotnie zwielokrotniła w nich życie mojego Syna. Tak, moja córko, miłość Matki, którą darzyłam wszystkich ludzi, a zwłaszcza ciebie, była tak wielka, że odczuwałam ogromną potrzebę dania mojego Jezusa wszystkim, aby wszyscy mogli Go posiąść i miłować. Prawo Matki, którym FIAT hojnie Mnie obdarzył, dało Mi taką moc, że mogłam zwielokrotnić tyle razy Jezusa, ile było stworzeń pragnących Go przyjąć. Był to największy cud, jakiego mogłam dokonać – trzymać Jezusa w pogotowiu, aby dać Go każdemu, kto chciałby Go otrzymać. Jak bardzo czułam się szczęśliwa! Jak bardzo bym chciała, abyś również ty, moja córko, gdy podchodzisz do ludzi i składasz im wizyty, nieustannie zanosiła im Jezusa, dawała im Go poznać i pragnęła, żeby był kochany.
_ _ _ _ _
Po wielu dniach podróży w końcu dotarłam do Judei i z pośpiechem udałam się do domu Elżbiety. Z radością wyszła Mi na spotkanie. Gdy ją pozdrowiłam, zdarzyło się coś wspaniałego. Mój mały Jezus uradował się w moim łonie i patrząc promieniami swojej Boskości na małego Jana w łonie jego matki, uświęcił go, udzielił mu łaski używania rozumu i dał mu poznać, że jest Synem Boga. Jan, przepełniony miłością i radością, poderwał się wówczas tak silnie, że to wstrząsnęło Elżbietą. Ona także porażona światłem Boskości mojego Syna, poznała, że stałam się Matką Boga i pod wpływem miłości, drżąc z wdzięczności, zawołała: „Skąd ten wielki zaszczyt, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?”. Nie zaprzeczyłam tej najwyższej tajemnicy, co więcej, pokornie ją potwierdziłam. Wychwalając Boga kantykiem Magnificat, podniosłą pieśnią, którą Kościół nieustannie oddaje Mi cześć, obwieściłam, że Pan uczynił wielkie rzeczy Mnie, swojej służebnicy i że z tego powodu wszystkie narody zwać Mnie będą błogosławioną. Córko moja, czułam gorące pragnienie, aby uwolnić trawiące Mnie płomienie miłości oraz wyznać swoją tajemnicę Elżbiecie, która również oczekiwała przyjścia na ziemię Mesjasza. Tajemnica jest potrzebą serca, którą za wszelką cenę pragnie się wyjawić osobom zdolnym się zrozumieć. Któż mógłby ci powiedzieć, ile dobra przyniosła moja wizyta Elżbiecie, Janowi i całemu temu domowi? Każdy był uświęcony i przepełniony szczęściem. Wszyscy poczuli niezwykłą radość i zrozumieli rzeczy niepojęte. Jan w szczególności otrzymał wszelkie konieczne łaski, aby się przygotować do bycia prekursorem mojego Syna. Najdroższa córko, Wola Boża czyni wielkie i niesłychane rzeczy wszędzie tam, gdzie panuje. Jeśli Ja dokonałam tak wielu cudów, to dlatego, że Wola Boża zajęła we Mnie swoje królewskie miejsce. Jeśli i ty pozwolisz Woli Bożej panować w twojej duszy, ty także zaniesiesz Jezusa stworzeniom i Ty także będziesz czuła nieodpartą potrzebę, żeby dać Go każdemu!
3. Narodzenie Pana Jezusa
(Księga Nieba 4. tom; 25 grudzień 1900)
Kiedy byłam w moim zwykłym stanie, czułam, że jestem poza sobą, a błądząc przez jakiś czas, znalazłem się w jaskini i zobaczyłam Królową Matkę, w trakcie narodzin Dzieciątka Jezus na świat. Cóż za zdumiewający cud! Wydawało się, że Matka i Syn zostali przemienieni w najczystszą światłość, ale w tej światłości można było bardzo dobrze dostrzec ludzką naturę Jezusa, która zawierała w sobie Bóstwo i służyła jako zasłona do zakrycia Bóstwa; tak więc, gdy zasłona ludzkiej natury została rozdarta, On był Bogiem, podczas gdy zakryty tą zasłoną, był człowiekiem. To jest cud nad cudami: Bóg i człowiek, człowiek i Bóg! Nie opuszczając Ojca i Ducha Świętego – bo prawdziwa miłość nigdy się nie rozdziela – przychodzi, aby zamieszkać pośród nas i przyjmuje ludzkie ciało. Otóż zdawało mi się, że w tej najbardziej błogosławionej chwili Matka i Syn zostali jakby duchowo przemienieni i bez najmniejszego trudu Jezus wyszedł z łona Matki, a oboje przepełnieni byli nadmiarem miłości. Innymi słowy, gdy te najświętsze ciała zostały przemienione w światło, światło Jezusa bez najmniejszej przeszkody wyłoniło się ze światła Matki, podczas gdy zarówno Jedno, jak i Drugie pozostały całe i nienaruszone, a następnie powróciły do swego naturalnego stanu. Któż potrafi wyrazić piękno małego Dzieciątka, które w chwili narodzin promieniowało na zewnątrz promieniami Bóstwa? Któż może opisać piękno Matki, która była całkowicie pochłonięta tymi Boskimi promieniami?
——————-
A teraz, moja córko, jedno słówko do ciebie. Musisz wiedzieć, że całą moją radością było trzymanie na kolanach mojego drogiego Syna Jezusa, ale Wola Boża dała Mi do zrozumienia, żebym złożyła Go w żłobie i oddała do dyspozycji każdemu, aby ten, kto Go zechce, mógł Go tulić, całować i brać w ramiona, jak gdyby On do niego należał. Był małym Królem wszystkich i dlatego wszyscy mieli prawo dać Mu swój słodki dowód miłości. Ja zaś, żeby spełnić Najwyższą Wolę, pozbawiłam się swojej niewinnej radości, a moimi czynami i ofiarami rozpoczęłam urząd Matki, dając Jezusa wszystkim. Córko moja, Wola Boża jest wymagająca i pragnie wszystkiego, nawet ofiary z rzeczy świętych, a w zależności od okoliczności nawet wielkiej ofiary pozbawienia się obecności samego Jezusa. Ale jest to potrzebne, aby rozszerzyć jeszcze bardziej Jej królestwo i zwielokrotnić życia Jezusa, ponieważ gdy stworzenie z miłości do Niego pozbawia się Go, heroizm i poświęcenie są tak wielkie, że mają moc wytworzenia nowego życia Jezusa, tworząc [u innej osoby] kolejny dom dla Jezusa. Droga córko, bądź więc czujna i nigdy pod żadnym pozorem nie odmawiaj niczego Woli Bożej.
(Dzień 22 Królowa Nieba w królestwie Woli Bożej. )
- Ofiarowanie w Świątyni
Boży FIAT wezwał Nas do świątyni, abyśmy wypełnili prawo i ofiarowali mojego Syna. Udaliśmy się więc do świątyni. Najpierw uczciliśmy Majestat Boży, a potem wezwaliśmy kapłana. Składając Dziecię w jego ręce, ofiarowałam Niebieskie Dzieciątko Ojcu Przedwiecznemu, oddając Go w ofierze za zbawienie wszystkich. Kapłanem był Symeon.13 Gdy złożyłam Dziecię w jego ręce, on rozpoznał w Nim Boże Słowo i poczuł ogromną radość. Po ofiarowaniu, przyjmując postawę proroka, przepowiedział wszystkie moje boleści. Och, jakże Najwyższy FIAT wybił w moim matczynym Sercu, i to donośnym i dźwięcznym głosem, nieszczęsną tragedię wszystkich boleści mojego małego Synka! Ale najbardziej zraniły Mnie słowa, które wypowiedział do Mnie święty prorok: „To drogie Dziecię będzie zbawieniem i upadkiem dla wielu oraz powodem sprzeczności”. Gdyby Wola Boża Mnie nie podtrzymała, natychmiast bym umarła z czystego bólu. Natomiast dała Mi życie i posłużyła się moim bólem, aby utworzyć we Mnie królestwo boleści w królestwie swojej własnej Woli. Tak więc oprócz prawa Matki, które miałam nad wszystkimi, nabyłam również prawo Matki i Królowej wszystkich boleści. Ach tak, moim cierpieniem nabyłam pieniążek, aby spłacić długi moich dzieci, nawet tych niewdzięcznych dzieci. Córko moja, musisz wiedzieć, że w świetle Woli Bożej wiedziałam już o wszystkich cierpieniach, które miały Mnie dotknąć, nawet o tych, o których nie powiedział Mi święty prorok. Ale gdy w tym uroczystym momencie ofiarowania mojego Syna ponownie o nich usłyszałam, poczułam się tak głęboko zraniona, że moje Serce zaczęło krwawić i otworzyło głębokie rany w mojej duszy. Posłuchaj swojej Mamy. W twoich cierpieniach i w bolesnych spotkaniach, których ci nie brakuje, nigdy się nie załamuj. Wręcz przeciwnie, z heroiczną miłością pozwól Woli Bożej zająć w twoich boleściach Jej królewskie miejsce, tak aby przemieniła je w pieniążki o nieskończonej wartości, którymi będziesz mogła spłacić długi twoich braci i wykupić ich z niewoli ludzkiej woli, aby jako wolne dzieci mogli ponownie wkroczyć do królestwa Bożego FIAT.
(Dzień 23 Królowa Nieba w królestwie Woli Bożej. )
Istnieją drobne szczegóły, w zupełnie drugorzędnych sprawach, w których Luiza nie jest zbieżna z faktami z Ewangelii. Służą jedynie temu, aby dać do zrozumienia, że nie należy przykładać tej samej wagi do tego, co pisze Luiza, jak do Pisma Świętego oraz że to, co pisze, należy rozpatrywać w świetle Słowa Bożego (nie według słów ludzi, nawet jeśli są to święci ludzie). 13 Szczegół ten nie wynika z tekstu Ewangelii św. Łukasza (Łk 2,25-35). Ewangelia daje raczej do zrozumienia, że nie był on kapłanem w świątyni. Komentarz jest taki sam jak w poprzednim przypisie. Istota myśli się nie zmienia.
- Odnalezienie Pana Jezusa w Świątyni
….W Jerozolimie udaliśmy się wprost do świątyni i gdy tam dotarliśmy, upadliśmy twarzą do ziemi, uwielbialiśmy Boga w głębokiej adoracji i pozostaliśmy długo na modlitwie. Nasza modlitwa była tak żarliwa i w takim skupieniu, że otwierała Niebo, przyciągała Ojca Niebieskiego i nakładała na Niego pęta, a tym samym przyspieszała pojednanie między Nim a człowiekiem. Córko moja, chcę ci powiedzieć o bólu, który Mnie dręczy. Niestety jest wielu, którzy chodzą do kościoła, żeby się modlić, ale modlitwa, którą kierują do Boga, zatrzymuje się na ich ustach, ponieważ ich serca i umysły są od Niego daleko… Jak wielu chodzi do kościoła z samego przyzwyczajenia lub dla zabicia czasu! Zamykają raczej Niebo, a nie otwierają… I jak ogromny jest brak szacunku w domu Boga! Jak wiele biczy Bożych byłoby na świecie darowanych i jak wiele kar przemienionych w łaskę, gdyby wszystkie dusze starały się brać z Nas przykład! Jedynie modlitwa płynąca z duszy, w której panuje Wola Boża, w przekonujący sposób wpływa na Serce Boga. Jest tak potężna, że zwycięża Go i uzyskuje od Niego największe łaski. Staraj się więc żyć w Woli Bożej, a twoja Mama, która cię kocha, da twojej modlitwie prawo swojego potężnego wstawiennictwa.
Gdy wypełniliśmy nasze obowiązki w świątyni i uczciliśmy święto Paschy, przygotowaliśmy się do powrotu do Nazaretu. Wśród zamieszania w tłumie pogubiliśmy się nawzajem. Ja pozostałam z kobietami, a Józef przyłączył się do mężczyzn. Rozejrzałam się wokół, aby się upewnić, czy mój drogi Jezus idzie za Mną. Jednak nie widząc Go, pomyślałam, że pozostał ze swoim ojcem Józefem. Jakie ogarnęło Mnie zdumienie i jaki poczułam niepokój, kiedy doszłam do miejsca, w którym mieliśmy się spotkać, i nie zobaczyłam Go przy nim! Nieświadomi tego, co się stało, poczuliśmy taki strach i ból, że oboje zaniemówiliśmy. Przytłoczeni bólem, pospiesznie udaliśmy się w powrotną drogę i pytaliśmy z niepokojem wszystkich, których napotykaliśmy: „Och, powiedzcie, czy widzieliście Jezusa, naszego Syna, bo nie możemy bez Niego żyć!” I płacząc, opisywaliśmy Jego wygląd: „Jest bardzo miły. Jego piękne i błękitne oczy błyszczą światłem i przemawiają do serc. Jego przenikliwe spojrzenie zachwyca i przykuwa uwagę. Jego czoło jest majestatyczne, a Jego oblicze piękne, i to urzekającym pięknem. Jego słodki głos dociera do serca i osładza wszelką gorycz. Jego włosy, skręcone w pierścienie, jak czyste złoto dodają Mu uroku i wdzięku… Wszystko jest w Nim majestatyczne, pełne godności i święte. Jest najpiękniejszy spośród dzieci człowieka!”. Ale mimo wszystkich naszych poszukiwań nikt nie potrafił powiedzieć nam niczego. Ból, jaki odczuwałam, zaostrzał się tak bardzo, że gorzko płakałam. Nieustannie otwierał w mojej duszy głębokie rany, co przyprawiało Mnie o prawdziwie śmiertelne boleści. Droga córko, Jezus był moim Synem i był także moim Bogiem. Cały mój ból był więc zgodny z porządkiem Bożym, to znaczy był tak potężny i ogromny, że przewyższał wszystkie inne możliwe męki razem wzięte… Gdyby FIAT, który posiadałam, nie podtrzymywał Mnie stale swoją Bożą mocą, umarłabym z trwogi. Gdy widziałam, że nikt nie potrafi udzielić Nam informacji, z niepokojem zapytałam się aniołów, którzy Mnie otaczali: „Ależ powiedzcie Mi, gdzie jest mój ukochany Jezus. Gdzie mam skierować swoje kroki, aby Go odnaleźć? Ach, powiedzcie Mu, że już dłużej nie mogę wytrzymać. Przynieście Go na skrzydłach w moje ramiona! Och, aniołowie, miejcie litość nad moimi łzami, pomóżcie Mi, przynieście Mi Jezusa!”. W międzyczasie, gdy poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem, powróciliśmy do Jerozolimy. Po trzech dniach gorzkich wzdychań, łez, niepokojów i lęków weszliśmy do świątyni. Rozglądałam się i patrzyłam wszędzie, gdy w końcu, przepełniona radością, ujrzałam mojego Syna, znajdującego się pośród doktorów Prawa! Przemawiał tak mądrze i okazale, że zachwycał i zaskakiwał wszystkich, którzy Go słuchali. Kiedy Go ujrzałam, poczułam, jak powraca Mi życie, i natychmiast zrozumiałam ukrytą przyczynę Jego zaginięcia.
A teraz jedno słówko do ciebie, moja najdroższa córko(synu). W tej tajemnicy mój Syn chciał udzielić Mnie i tobie szlachetnej lekcji. Czy może sądzisz, że zignorował moje cierpienia? Ależ nie, gdyż moje łzy, moje poszukiwania, mój okrutny i ostry ból odbijały się echem w Jego Sercu. A jednak w tych tak bolesnych godzinach poświęcił swojej Bożej Woli własną Mamę, Tę, którą tak bardzo kochał, gdyż chciał Mi pokazać, że Ja też pewnego dnia będę musiała poświęcić Najwyższej Woli Jego własne życie. W tym niewypowiedzianym cierpieniu nie zapomniałam o tobie, moja droga. Wiedząc, że w przyszłości cierpienie to będzie dla ciebie przykładem, zachowałam je do twojej dyspozycji, abyś ty także w odpowiednim momencie miała siłę poświęcić wszystko Woli Bożej. 75 Jak tylko Jezus skończył mówić, podeszliśmy do Niego z szacunkiem i daliśmy Mu delikatne upomnienie: „Synu, dlaczego Nam to uczyniłeś?”. A On z boskim dostojeństwem odpowiedział Nam: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że przyszedłem na świat, aby wielbić mego Ojca?”. Zrozumieliśmy głębokie znaczenie tej odpowiedzi i wielbiąc w niej Wolę Bożą, powróciliśmy do Nazaretu. Córko mojego matczynego Serca, posłuchaj. Gdy zgubiłam mojego Jezusa, poczułam bardzo silny ból, ale na ten ból nakładał się jeszcze inny – to, że i ty się zgubisz. Przewidując bowiem, że się oddalisz od Woli Bożej, poczułam się pozbawiona jednocześnie Syna i córki. Dlatego moje macierzyństwo otrzymało podwójny cios.
Córko moja, kiedy masz zamiar uczynić twoją wolę, a nie Wolę Boga, pomyśl, że porzucając Boży FIAT, tracisz Jezusa i Mnie oraz wpadasz do królestwa niedoli i grzechu. Dotrzymaj więc słowa, które Mi dałaś, że na zawsze pozostaniesz zjednoczona ze Mną, a Ja udzielę ci łaski, że już nigdy więcej nie będziesz zdominowana przez twoją wolę, ale wyłącznie przez Wolę Bożą.
( Medytacja 36; ”Królowa Nieba w Królestwie Woli Bożej”
opublikowana przez spowiednika Luizy, ks. Benedetta Calviego. Nie posiadamy oryginału tekstu Luizy).